Daj sobie czas by poczuć Słowo

Wiadomo, że owce, by przetrwać muszą słuchać głosu pasterza, podobnie by wojsko dotarło do celu – do zwycięstwa, musi słuchać dowódcy. Jednak w słuchaniu Boga, nie idzie o wykonywanie poleceń, o bycie owieczką, która nic nie ma do powiedzenia, o bycie żołnierzem, który nie ma prawa się odzywać.

Idzie tu o to, by wejść w relacje bardzo osobistą, by nauczyć się głosu Boga, a potem słuchania Go. Ja ci nie powiem, jaki ten głos jest. Każde dziecko, jednych rodziców, słyszy ich inaczej. Kiedy chcemy Go usłyszeć, nie nastawiajmy się na to, że to głos z wysoka. Trzeba Go usłyszeć w swoim wnętrzu. A dlaczego tak trudno nam Go usłyszeć? Zobaczcie, że nasze serce, jest przestrzenią, o którą gra wielu. O to, by w nim być na pierwszym miejscu walczy, i reklamodawca z gazetki, i Twój szef, który nawet w weekend straszy Cię swoim głosem. Twoim sercem, chce zawładnąć wielu, w tym diabeł. Widać to, we wszystkich naszych namiętnościach, które się pojawiają, widać to w rozdarciu, którego ciągle doświadczamy. Z jednej strony wielkie pragnienie dobra, a z drugiej, cały syf, który z nas wychodzi. Kłamstwa, nieczystość, zdrada, gniew i żądza. Można się tym zmęczyć.

Dlatego ucząc się słuchania Jego głosu, trzeba sobie powiedzieć, moje serce jest dobre. Całe zło pochodzi właśnie od tych, którzy próbują na moim sercu, coś ugrać. Oczywiście, to nie jest tak, że nie mamy nic do powiedzenia. Właśnie mamy – możemy te propozycje odrzucić, jak gazetkę reklamową – wrzucając ją do kosza.

Słuchanie Boga to jest ryzyko i wybór, a jak wybór to strata. Każdy wybór jest ryzykowny, bo coś musimy zostawić, nie da się zjeść ciastka i je mieć, a to z kolei boli. I na to trzeba się zgodzić, nie ma innej możliwości. Rozwój oznacza zmianę, a zmiana łączy się z ryzykiem, wkroczeniem ze znanego w nieznane.

Grzegorz Kramer SJ