PIELGRZYMKA DO SOKÓŁKI

W dniu 24.11.2018 r. odbyła się pielgrzymka autokarowa do Sokółki. Pomysł zorganizowania tego wyjazdu zrodził się we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym „Emmanuel”, gdzie modliliśmy się, aby jak najwięcej osób mogło tam pojechać. Pan Bóg szybko odpowiedział na naszą modlitwę i przez kilka dni zgłosiło się tylu chętnych, że autokar wypełniony był po brzegi. Wielkim darem i radością była obecność wśród nas księdza Janusza Szymańskiego, który nadawał klimat pielgrzymce i prowadził modlitwę. Gdy przybyliśmy do Sokółki, udaliśmy się do Domu Pielgrzyma, gdzie obejrzeliśmy film, który opowiada o historii wydarzenia eucharystycznego, które miało miejsce w kościele św. Antoniego Padewskiego. W niedzielę 12.10.2008 r., tuż po beatyfikacji sługi Bożego ks. Michała Sopoćki podczas Mszy świętej podczas udzielania Komunii świętej jednemu z kapłanów wypadł na stopień ołtarza konsekrowany Komunikant. Kapłan przerwał udzielanie Komunii świętej, podniósł Go i, zgodnie z przepisem liturgicznym, włożył do vasculum – małego naczynia z wodą, stojącego przy tabernakulum, służącego kapłanowi do obmycia palców po udzielaniu Komunii świętej. Komunikant miał się w tym naczyniu rozpuścić. Po Mszy świętej siostra Julia Dubowska – zakrystianka posługująca w tym kościele na polecenie ks. proboszcza Stanisława Gniedziejko, przelała zawartość vasculum do innego naczynia i umieściła w sejfie znajdującym się w zakrystii kościoła. Po upływie tygodnia siostra Julia na polecenie proboszcza otworzyła sejf. Otwierając go poczuła delikatny zapach przaśnego chleba. Po otwarciu naczynia zobaczyła czystą wodę z rozpuszczającym się Komunikantem, na środku którego widniała wypukła plamka o intensywnej czerwonej barwie, przypominająca wyglądem skrzep krwi, mający postać jakby żywej cząstki ciała. Woda w naczyniu była niezabarwiona. Bezzwłocznie powiadomiono o tym wydarzeniu Metropolitę Białostockiego ks. Arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego. Decyzją ks. Arcybiskupa, Komunikant z widoczną na nim plamką wyjęto z wody i położono na małym korporale, a następnie umieszczono w tabernakulum. W styczniu 2009 r. Komunikant poddano badaniom patomorfologicznym. W wyniku badań stwierdzono, że pobrany fragment jest tkanką mięśnia sercowego człowieka w stanie agonii. Po ogłoszeniu komunikatu 2.10.2011 r. uroczyście przeniesiono Cząstkę Ciała Pańskiego do kaplicy Matki Bożej Różańcowej znajdującej się w lewej nawie kościoła. Wydarzenie z Sokółki szybko obiegło cały świat stając się nową nadzieją że, Bóg jest pośród swego ludu. Wielką łaską dla naszych pielgrzymów była możliwość przybycia do tego świętego miejsca, aby tego dnia adorować Pana Jezusa w widzialnej naszym oczom Żywej Hostii. Mieliśmy również tą łaskę, że ks. Janusz odprawił Mszę świętą w intencjach pielgrzymów. Po Mszy św. i adoracji udaliśmy się na obiad, aby pokrzepić swoje ciała. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Sanktuarium Maryjnym w Świętej Wodzie koło Wasilkowa. Ksiądz proboszcz opowiedział nam o historii powstania tego miejsca. Obok sanktuarium jest grota a w niej źródełko. Każdy kto chciał mógł napić się wody i jeszcze zaczerpnąć w butelkę do domu. Na wzgórzu mieści się Góra Krzyży, zwana Górą Bożego Miłosierdzia, gdzie mogliśmy oglądać niezliczoną ilość krzyży. Ostatnim etapem naszej pielgrzymki był Kościół Bożego Miłosierdzia w Białymstoku. W tym miejscu dużo dowiedzieliśmy się o błogosławionym ks. Michale Sopoćko, o jego życiu, trudach i zmaganiach o kult Bożego Miłosierdzia i o budowie tej świątyni. Z wielkim zaangażowaniem i pasją różne szczegóły i fakty przekazała nam pani Gienia, polecona przez księdza proboszcza. Na koniec swą obecność wpisaliśmy w księdze pamiątkowej, dziękując za łaskę Bożego Miłosierdzia. Ubogaceni na duchu udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Wyjeżdżając z Białegostoku uwięźliśmy na ok.2 godz. w korku, na skutek karambolu na moście w Baciutach. Nie marnując czasu modliliśmy się za poszkodowanych w wypadku odmawiając różaniec. Mimo drobnych przeszkód, wśród pielgrzymów panowała radość i pokój, oraz chęć do dalszego pielgrzymowania. Myślę, że ta pielgrzymka nie będzie zapomniana i przyniesie konkretne owoce.

Jadwiga Porzezińska